Dny NATO v Ostravě / NATO Days in Ostrava 2016

OSTRAVA NATO DAYS CZECH AIR FORCE DAYS 2016

Zapraszam na kolejną  galerię z Dny NATO!

W tym roku Dni Nato odbyły się 16 i 17 września. Ja, jak zwykle, mogłem być tylko w sobotę. Pogoda spłatała mi psikusa, ponieważ  z relacji znajomych wiem, że w piątek było ładnie, a w dniu mej wizyty oczywiście padało. Wyjechałem i co? Słońce wyszło. oglądając zdjęcia znajomych widzę co straciłem, ale cóż, taki mój urok

Sobotnie pokazy otworzyła nasza reprezentacja na PZL SW-4 Puszczyk, jak na moje oko, pokaz bardzo dynamiczny, jak zawsze na wysokim poziomie – odpowiednie malowanie, adekwatne „smugacze” podłączone do śmigłowca. Uważam, że mamy kolejne demo, które godnie reprezentuje kraj na zagranicznym niebie.

Moja galeria jest skromna, deszcz i ograniczony czas. Pogoda zagrażała sprzętowi, więc wolałem nie ryzykować uszkodzenia(już w tym roku miałem kosztowną naprawę). Mała liczba zdjęć nie jest bolesna, bo czasem na takich pokazach nie jest najważniejsze robienie zdjęć, a spędzenie czasu w dobrym towarzystwie, wśród samolotów i dlatego uwielbiam jeździć na te wszystkie pokazy.  Dodatkowo podziwianie kunsztu pilotażu, upajanie się dźwiękiem przelatujących tuż nad głową maszyn.

Innym momentem, który lubię, jest śledzenie informacji prasowych, z którym ma się obraz, wstępny, tego jak może wyglądać pokaz. Potem jest planowanie wyjazdu i powrotu, przecież każdy wie, że im wcześniej się zarezerwuje bilet, tym taniej będzie. Kompletownie sprzętu, sprawdzanie czy wszystko działa, czy są naładowane baterie, czy jest odpowiednia liczba kart, planowanie zakupów. Na to wszystko czeka się cały rok. Potem najważniejsza sprawa – spotkanie się ze znajomymi, których widuję kilka razy w roku z okazji różnych imprez lotniczych – tu można spokojnie porozmawiać , pożartować, pośmiać czy napić, po prostu, piwa w dobrym towarzystwie.

W nawiązaniu do powyższego, chcę podziękować swojemu długoletniemu koledze – Przemkowi Grzesiakowi „KulA”, bo to on od kilku lat zapewnia mi transport i dach nad głową w czasie pokazów. Wielkie DZIĘKUJĘ, bo bez Ciebie wszystko było by trudniejsze.

Takie wyjazdy na Dni NATO to też otoczka kulinarna, bo to tam mogę napić „Cofoli”, a jak głód zagląda mi w oczy to jem langosza, a na schłodzenie mam kilka rodzajów piw do wyboru, czy po prostu zjeść dwie gałki „Zmarzliny”.

Kolejnym plusem takich imprez jest towarzystwo mundurowych. W tym roku miałem ciekawą przygodę, z resztą hak zawsze. Powiecie standard, ale moja podróż nie była standardowa, ponieważ jechaliśmy w konwojuJ niby nic, a jednak, bo na żadnej blokadzie nie stawaliśmy, a dodatkowo radocha jak u dziecka. Uczucie bezcenne, jak się jedzie i nie trzeba zatrzymywać.

Takie sytuacje sprawiają , że chce się więcej i więcej imprez zaliczyć w sezonie. Zmęczenie (wstałem o 5 rano) przemija. Człowiek zapomina o torze przeszkód jakie musiał pokonać w drodze na pokazy. Mowa tu o polu błota, które miałem na spodniach do kolan,  mizernej parasolce, która nadawała się bardziej do drinka z palemką, niż na ten siekący deszcz, ale wiecie co?  Warto było, bo mam super wspomnienia.

Gdybym miał wybierać alternatywę- siedzenie w domu i picie piwa przed TV/ komputerem wybrałbym jeszcze raz wyjazd na dny NATO.

 

Dlatego pomimo skromnej liczby zdjęć z tego wyjazdu uważam wyjazd na tą imprezę za udany.